„Znaczy kapitan” raz jeszcze

                                 Anegdota druga Kilkuset turystów płynących wokół Norwegii na „Polonii”, złaknionych mocnych przeżyć w krainie wiecznych śniegów, musi koniecznie postawić stopę na najdalej wysuniętym na północ lądzie – Nordkapie – Przylądku Północy. Marynarze zaczynają ich tam przewozić łodziami ratunkowymi. Pisze o tym porucznik Karol Borchardt w cudownej książce „Znaczy kapitan”. Odbywało się to w… Czytaj dalej „Znaczy kapitan” raz jeszcze

„ZNACZY KAPITAN”, 3

                        ANEGDOTY PIERWSZEJ  ZAKOŃCZENIE – Znaczy, profesor prosi, by mu podać szerokość i długość geograficzną Quanto Costo. Znaczy, chce napisać o tym do jakiegoś pisma. – Niestety, panie kapitanie, ja nie pamiętam. – Znaczy, jak to „niestety?” – zaniepokoił się kapitan. – Niestety, nie mogę pokazać, gdzie leży Quanto Costo na mapie – poprawiłem się.… Czytaj dalej „ZNACZY KAPITAN”, 3

„Znaczy kapitan”, 2

                                   ANEGDOTA PIERWSZA, C.D. – Młynarz, jak w baśni, miał piękną córkę. Włoch zrezygnował więc z powrotu do swego kraju. Ożenił się z młynarzówną. Zmieszanie ras i warunki klimatyczne – śniegi przez całe miesiące w ciągu wielu lat – spowodowały, że Quantocostowicze zaludnili nieomal całą osadę. Osada rozrosła się w miasteczko. Miejscowa rada miejska, składająca… Czytaj dalej „Znaczy kapitan”, 2

„Znaczy kapitan”, 1

             Z ulubionej lektury             Co jakiś czas przetrząsam swoją bibliotekę w poszukiwaniu czegoś sensownego do czytania i natrafiam na zapomniane, a swego czasu ulubione pozycje. Tym razem wybór mój padł na cudowną książkę Karola O. Borchardta ZNACZY KAPITAN. Mam szóste wydanie z Gdańska 1971 roku. Zachwyca mnie nie tylko bijąca z tych kart pasja… Czytaj dalej „Znaczy kapitan”, 1

Edgar Degas o sobie

 Do Edgara Degas zwrócił się pewien człowiek: – Proszę mi wybaczyć, ale pańska twarz wydaje mi się znajoma. Musiałem już ją widzieć w innym miejscu. – Wykluczone – odparł malarz. – Swoją twarz zawsze noszę na tym samym miejscu.

Uśmiechnij się

Sean i Bridget spotykają się regularnie od 40 lat. W końcu któregoś popołudnia, po spacerze wśród zielonych wzgórz, Sean pyta: – Wiesz co, może powinniśmy pomyśleć o małżeństwie? – W naszym wieku? – pokręciła Bridget głową – A kto nas zechce?                          [Wg „Heidegger i hipopotam idą do nieba”,                          tł. K. Puławski, wyd. Media… Czytaj dalej Uśmiechnij się

W rocznicę wyboru Jana Pawła II

Historyjka prawdziwa Kiedyś Papież zaprosił na kolację znajomego księdza. Ten był załamany fatalnym morale w środowisku księży. Grzmiał, że co drugi ksiądz ma dzieci! Na to papież zapytał księdza Dziwisza: – Jak myślisz Stasiu, o kim on mówi, o tobie, czy o mnie?

Uśmiechnij się

SZKOT DO SYNKA:  -Johny, jak na nic nie patrzysz, to zdejmuj okularki.

Uśmiechnij się!

Na wakacje do Polski przyjechała rodzina z emigracji. Zatrzymali się w Warszawie i kuzynka zaprowadziła ich do Łazienek. Był wśród nich mały chłopczyk, który pierwszy raz w życiu zobaczył pawia. A paw, jak to paw, zaczął się przed nimi popisywać, rozłożywszy szeroko piękny ogon. Przejęty chłopczyk zawołał: Mamo, patrz! Kura rozkwitła!

Frasunek Janka Muzykanta

W związku z naszymi chorującymi muzykami opisywanymi przez A. Neumayra, do których powrócę w przyszłym tygodniu, przyszedł mi na myśl, pewien dowcip. Siedzi sobie Jaśko Muzykant ze swoją fujareczką nad Wisłą i duma: Mozart już umarł, Beethoven umarł,Brahms też, Chopin nie żyje! I Czajkowski – nie żyje…  A i ja czuję się jakoś niewyraźnie…